piątek, 24 października 2014

nie lubię wymyślać tytułów więc chyba będę numerować. a więc 1

To był ch@jowy dzień.
Nie, może jednak nie cały, tak od 16.40.
Najpierw w pracy cudowna wiadomość, że trzeba zmienić plany weekendowe, żeby koledzy nie obrabiali mi dupy. Muszę więc pójść jutro do pracy - dosłownie - odsiedzieć swoje. Pięknie kurwa!
Parę chwil temu kolejny news, nie mogę pójść do pracy od tak, muszę pójść tam z synem, bo szanowny Pan Ex się "nie wyrobi" żeby go zabrać o czasie. W związku z tym przepada basen Młodego, przepada kasa za zajęcia bo już nie zdążę przełożyć. Ale najgorsze co może być-zawiedziony pięciolatek-zostaje...
Bo przecież tata obiecał. Tata obiecuje. Co dwa tygodnie obiecuje wiele. Tylko zapomina o uczuciach dziecka, bo słowa nie dotrzymuje.A Młody nie daje złego słowa na tatę powiedzieć.
Tylko mnie ta cała sytuacja bardzo boli...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz